Rafael Nadal, jeden z najbardziej utytułowanych tenisistów na świecie, przesiadł się do Kii EV6. Jak sam mówi, chce w ten sposób zwrócić uwagę świata na to, jak ważny i potrzebny jest zrównoważony rozwój. Nie tylko w życiu sportowców, ale nas wszystkich.

Nadal będzie używał EV6 nie tylko do podróży po rodzinnej Majorce, ale także podczas turniejów i wyjazdów zagranicznych, zaczynając od Australian Open 2022. Ponadto zadeklarował, że jego Akademia i Fundacja wymienią wszystkie samochody spalinowe na elektryczne do końca przyszłego roku. – Moja praca wiąże się z wieloma podróżami, a mój styl życia nie jest w pełni zrównoważony. Chcę to zmienić i jestem zdeterminowany, aby wprowadzić niezbędne zmiany tam, gdzie mogę. Zaczynam od przesiadki do EV6. Chciałbym jednocześnie zachęcić innych, by dołączyli do mnie i zaczęli korzystać z samochodów elektrycznych, gdy tylko jest to możliwe. Dzięki nim możemy żyć lepiej, zdrowiej i dłużej – powiedział sportowiec podczas ceremonii przekazania samochodu. Ona sama też miała szczególny charakter. Kort tenisowy EV6 został w całości oświetlony dzięki energii zgromadzonej w akumulatorach EV6 – w tym celu wykorzystano funkcję V2L (przeczytacie o niej TUTAJ).

Rafael Nadal jest globalnym ambasadorem Kia od 15 lat. Sami przedstawiciele koncernu przyznają, że tenisista idealnie wpisuje się w nowe hasło marki Movement that inspires. – Rafael jest nie tylko jednym z największych sportowców w historii, ale także człowiekiem, który inspiruje innych i nieustannie stara się wywierać pozytywny wpływ na świat różnorodnymi działaniami społecznymi – zwraca uwagę Artur Martins, Senior Vice President oraz Head of Kia’s Global Brand i Customer Experience Division. Od 2016 roku Nadal prowadzi w rodzinnym mieście Manacor Akademię i Fundację, których zadaniem jest wspieranie młodych talentów sportowych. W tym roku tenisista przekazał 10 mln euro hiszpańskiemu Czerwonemu Krzyżowi na walkę z COVID-19. Słynie z tego, że nie szczędzi grosza na pomoc innym. Bo sam w życiu nie zawsze miał łatwo. Jego droga do sukcesu miejscami była bardzo wyboista.  

Rafael Nadal urodził się w Manacor na hiszpańskiej Majorce w 1986 r. W świat sportu wprowadzali go wujowie. Toni Nadal – niezły pingpongista i średni tenisista – zaraził bratanka miłością do kortów, zaś Miguel Nadal (grał w FC Barcelona i reprezentacji Hiszpanii) – do piłki nożnej. 

Pierwszy raz Nadal wziął rakietę do ręki w wieku trzech lat. Na początku – jak sam wspomina – więcej piłek nosił, niż odbijał. Wujek słynął z twardej ręki i w młodym chłopaku już na samym początku chciał wyrobić nawyk ciężkiej pracy. Na pierwsze efekty nie trzeba było czekać długo – w wieku 8 lat Rafael wygrał hiszpańskie mistrzostwa tenisowe do lat 12. Ale Toni, zamiast poklepać bratanka po ramieniu i mu pogratulować… przedstawił mu listę zwycięzców z poprzednich 25 lat. I zwrócił uwagę, że żaden z nich nie osiągnął w późniejszym wieku spektakularnego sukcesu. To miało być zachętą do dalszej pracy i doskonalenia umiejętności. W tym samym momencie wujek wpadł na pomysł, który prawdopodobnie zaważył na dalszej karierze młodego Rafaela – kazał mu ćwiczyć leworęczny forehand (do tej pory grał oburącz z każdej strony). To dało mu naturalną przewagę nad przeciwnikami. Do 12. roku życia zgarniał praktycznie wszystkie lokalne i większość zagranicznych trofeów w swoich kategoriach wiekowych.

W piłce nożnej szło mu co najmniej równie dobrze i – jak wielu twierdzi – gdyby Hiszpan poszedł w jej kierunku, zostałby drugim Gerardem Pique albo Andresem Iniestą. Ale w wieku 12 lat ojciec i wujowie spotkali się przy stole i – ku niezadowoleniu Miguela – zagłosowali za ukierunkowaniem chłopaka na tenis. Wówczas całkowicie porzucił treningi piłkarskie. Ale pozostał wielkim fanem tej dyscypliny. Gdy tylko czas mu pozwala, jeździ na mecze ulubionego Realu Madryt, a także jest udziałowcem lokalnej drużyny – Realu Mallorca. Nadal też nałogowo kopie w piłkę tyle, że na… Playstation. 

Hiszpańska federacja tenisowa dostrzegła Nadala gdy miał 14 lat – zaproponowano mu przenosiny do Barcelony, szkołę, treningi z najlepszymi szkoleniowcami, internat etc. Toni doszedł jednak do wniosku, że Rafael spokojnie może ćwiczyć na rodzinnej Majroce, bo tu będzie łatwiej dopilnować by nie zaniedbał klasycznej edukacji. Rodzina chciała, by równie sprawnie co rakietą chłopak posługiwał się mózgiem, językiem i liczbami. – Zależało nam na tym, aby zdobył wszechstronne wykształcenie. By doceniał tradycyjne wartości, szanował ludzi, był zdyscyplinowany i skromny. To się udało. Dziś zwycięża dzięki charakterowi. Nie rzuca rakietami, nie obraża innych zawodników, jest pokorny – opowiadał w jednym z wywiadów Toni Nadal. Podobno Rafael nie sprzeciwił się wujowi nawet wtedy, gdy ten… zamknął w garażu luksusowego Mercedesa, którego chłopak wygrał na turnieju w Stuttgarcie. Zrobił to, bo uważał że taka nagroda mogłaby niepotrzebnie zepsuć chłopaka, a dodatkowo samochód zbytnio rzucałby się w oczy na wyspie. A to nikomu nie było potrzebne.

Dziś Rafael uważa, że takie doświadczenia i twarda szkoła wuja go zahartowały. – Toni nauczył mnie ciężkiej pracy. Samozaparcia, cierpliwości i pokonywania przeszkód. Pokazał, że przeciwności zamiast osłabiać, mogą w gruncie rzeczy mnie wzmacniać – opowiada. Taką przeszkodą był choćby uraz łokcia w 2003 r., który wykluczył go z Roland Garros – pierwszego Wielkiego Szlema. W 2004 złamanie stopy zmusiło go do opuszczenia Wimbledonu i igrzysk w Atenach. Kręgosłup, lewe ramię, druga stopa, kolana, brzuch, uda – to lista kolejnych kontuzji z lat 2005-2010, przez które Rafael opuścił kilka dużych turniejów. W 2021 nabawił się bardzo rzadkiej kontuzji zwanej Syndromem Mullera-Weissa, która przerwała dobrze zapowiadający się sezon. Do dzisiaj leczenie wszystkich urazów zabrało mu ponad dwa lata kariery zawodowej.

Mimo wszystkich tych przeciwności losu, Nadal ma na koncie cztery zwycięstwa w turniejach Davis Cup, 36 zwycięstw w turniejach ATP Masters, dwa medale olimpijskie i 20 zwycięstw wielkoszlemowych. Pierwsze odniósł w wieku zaledwie 19 lat, czym zapisał się na kartach historii tenisa. Wujek Toni zareagował wtedy po swojemu: sporządził bratankowi listę błędów, które popełnił na korcie i kazał poprawić. Dopiero gdy Rafael skończył 31 lat, Toni ogłosił, że bratanek jest już tak dobry i osiągnął tak dużo, że nie potrzebuje wujka. – Dobrze go wychowaliśmy. Popularność i pieniądze nie mają dla niego znaczenia. Ważny jest dom, rodzina, Majorka, sprawy, których na euro nie da się przeliczyć – skwitował.

Największe szaleństwo, na jakie do tej pory pozwolił sobie Nadal to warta 4 mln euro willa w Porto Cristo, niedaleko rodzinnego Manacor. No i jeszcze cumujący przy posiadłości 24-metrowy jacht o imieniu Beethoven, który na jego specjalne zamówienie przygotowała stocznia Monte Carlo Yachts 76. – Zawsze kochałem wodę. Jak byłem mały mój ojciec miał łódkę, na której często razem wypływaliśmy w morze. Dzięki tenisowi mogłem spełnić swoje marzenie o kupnie czegoś większego – śmieje się. Gdy pływa, zazwyczaj także nurkuje i łowi ryby. A gdy zostaje na lądzie, rozgrywa partyjkę golfa z kolegami. A gdy jeździ, to Kią.

Z koreańską marką tenisista związał się już w 2006 r. i od tamtej pory jest jej ambasadorem. Sama historia koreańskiej marki przypomina mu jego własną . Też musiała ciężko pracować na swoje dobre imię, nieraz wykazać się cierpliwością, a przede wszystkim – nauczyć się podnosić po porażkach, nie poddawać się i zamieniać je w suckes. Widać to doskonale tak po jej współczesnym modelach, jak i wynikach sprzedaży. Można powiedzieć, że tak jak pierwsze miejsce w rankingu ATP Nadala jest ukoronowaniem jego kariery, tak EV6 jest ukoronowaniem dotychczasowych osiągnięć Kii. Zresztą wielkiego tenisistę i EV6 można spróbować porównać w bezpośredni sposób: